Przejdź do głównej zawartości

Mount Saint Helens - zaskakująca przyroda w około wulkanu, Olimpia - Kapitol, stolica stanu Washington

Z Portland kierowaliśmy się nieśpiesznie w stronę Seattle, po drodze zatrzymując się w miejscach, które wydały się nam ciekawe. Dotarliśmy też do wulkanu - Mount Saint Helens, który wybuchł w 1980 roku wyrzucając w powietrze ogromną ilość popiołu, ziemi i kamieni. Góra nie ma już ostrego kształtu, jest spłaszczona z widocznym miejscem krateru oraz jakby urwanym bokiem, ponieważ wulkan nie wybuchł czubkiem góry, a właśnie energia erupcji skierowała się na jej zbocze. Dlaczego wspominamy o erupcji tego wulkanu? Ponieważ wybuchł on stosunkowo niedawno i skutki jego erupcji są wciąż widoczne w najbliższej jego okolicy, a także we wspomnieniach ludzi, którzy osobiście widzieli chmurę wulkanicznego popiołu, albo walczyli z przyniesionym przez wiatr pyłem oddaleni nawet i o 300 mil od wulkanu.
Niestety nie mieliśmy za dużego szczęścia jeśli chodzi o odwiedzanie góry, przede wszystkim ze względu na pogodę. Góra była spowita przez mgły i mimo naszej cierpliwości nie udało się nam doczekać, aby zobaczyć krater. Pooglądaliśmy tylko to, co było na około - odradzającą się przyrodę. Dużym zaskoczeniem było to jak wszystko było zielone. Spodziewaliśmy się apokaliptycznego pejzażu, a zobaczyliśmy teren, który na pierwszy rzut oka, wyglądał jak trochę nieurodzajne miejsce z mniejszą ilością roślinności. Sama droga na wulkan, który wybuchł z tak olbrzymią siłą, siejąc tak olbrzymie spustoszenie w krajobrazie, nie różniła się znacząco od innych dróg, które już przejechaliśmy w stanie Washington. Jak to możliwe, ze krajobraz po wybuchu wulkanu może tak wyglądać? I właściwie, gdyby nie znajomość historii miejsca, nie bylibyśmy w stanie, na pierwszy rzut oka, zorientować się, że jest to teren po wybuchu wulkanu. Okazuje się, że Amerykanie odsadzili sporą część zniszczonych lasów (zasadzili ponad 10 milionów nowych drzew!). Wyliczyli, że jest to opłacalne, bo już w 2010 będą mogli zacząć ich wycinkę. Oczywiście nie robią tego ogołacając cały duży obszar z drzew, ale robią to mniejszymi partami. Miejsca wycinki nie zawsze są nawet widoczne z drogi, więc z perspektywy jadącego samochodu można nic nie zauważyć. Na szczęście z każdą wycinką drzew wiąże się kolejne ich odsadzenie, także cykl życia lasu zatacza koło. Tutaj możecie podejrzeć jak wyglądała okolica wulkanu w 1984 roku i porównać ją z 2013 rokiem.


Ogołocony z roślinności teren w pobliżu wulkanu







Trochę dalej od wulkanu jest bardziej zielono

Z góry pojechaliśmy nad jezioro Silver Lake, które powstało po wybuchu wulkanu - ale wcześniejszego wybuchu sprzed kilku tysięcy lat. Jezioro te jak inne, które powstały po erupcji Mt St Helens, stały się symbolem naturalnych zmian na ziemi i toczącego się życia natury.  

Silver Lake 


Wracając do Seattle zajechaliśmy jeszcze szybko do Olimpii - stolicy stanu Washington. Dokładnie tak, to Olimpia jest stolicą stanu, a nie Seattle jakby się mogło wydawać - też byliśmy tym zaskoczeni, gdy to odkryliśmy :) 
W stolicy stanu jest oczywiście Kapitol - monumentalny budynek, który robi wrażenie ze względu na swoją architekturę i rozmiar. Niestety nie udało się nam wejść do środka bo było już wszystko pozamykany, powłóczyliśmy się więc po okolicy podziwiając budynki z zewnątrz. W samym mieście dotarliśmy też do ogrodu japońskiego, który tak nam się bardzo podoba, na chwilę relaksu. Jest on zdecydowanie dużo mniejszy niż ten w Portland, ale nas zawsze bardzo cieszy, że tego typu atrakcje można spotkać w różnych miastach.

Kapitol w Olimpii



Wieczorem dojechaliśmy do Seattle, gdzie postanowiliśmy jeszcze pozwiedzać sobie miasto nocą, porobić trochę zdjęć i pozachwycać się światłami miasta. Seattle wydało się nam dużo ładniejsze, kiedy te wszystkie ponure miejsca schowały się w czarnej nocy. Tego wieczoru pożegnaliśmy się z miastem zostawiając w pamięci radość z wycieczki po stanie oraz ładne widoki wieczornego Seattle.
Pierwsza część naszej wycieczki po Stanach dobiegła końca. Następnego dnia mieliśmy samolot w stronę słonecznej Kalifornii. Byliśmy spragnieni nowych wrażeń, zwłaszcza po tym, co zobaczyliśmy w stanie Washington. Pragnęliśmy dalej zobaczyć zwiedzać, dalej powoli zakochiwać się w Ameryce. Czekaliśmy z niecierpliwością co przyniosą nam kolejne dni i jakie tym razem zbierzemy doświadczenia w innej części stanów.

Space Needle

 

 
Z wakacyjnego pamiętnika:

W 2016 roku wraz ze znajomymi, którzy odwiedzili nas już po przeprowadzce do USA, postanowiliśmy zrobić sobie drugi raz wycieczkę nad wulkan Mt St Helens. Pogoda tym razem była wymarzona i idealnie mogliśmy zobaczyć górę w całej okazałości. Zdjęcie poniżej przedstawia wulkan z tej właśnie wyprawy. 
Jeśli będziecie kiedykolwiek w pobliżu Mt St Helens zachęcamy Was do odwiedzenia wulkanu. Na miejscu jest visitor center, jest bardzo dużo ścieżek do pochodzenia, można też zrobić hike na wulkan, ale wymagane jest specjalne pozwolenie, które trzeba załatwić sobie odpowiednio wcześniej. Są też oczywiście łatwe trasy, które można zrobić nawet z małym piechurem. Naprawdę zachęcamy do odwiedzenia tego miejsca.

Mount Saint Helens





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O co chodzi z tym życiem na kredyt w Ameryce?

Przed wyjazdem do Stanów założyliśmy sobie konta walutowe w kantorze Alior Banku. Było to wg. nas najlepsze konto dostępne na rynku, bo przede wszystkim całkowicie bezpłatne. Skusiła nas też możliwość jednokrotnej w miesiącu bezpłatnej wypłaty w bankomacie oraz możliwość ustawiania przez internet zleceń na zakup waluty po zadanej wysokości kursu. Konto przydało się nam na samym początku pobytu, zanim jeszcze dotarliśmy do tutejszego banku. Nie musieliśmy dzięki temu wieźć pieniędzy w skarpecie i upychać ich w materacu :).
I zdecydowanie nie! To nie jest reklama Alior Banku, ale podpowiedź dla tych, którzy się zastanawiają nad tym jak podróżować z walutą nie tylko do Stanów, ale i w inne miejsca.
System bankowy w USA różni się zdecydowanie od tego w Europie i nie obrażając nikogo muszę napisać, że jest on daleko w tyle za tym europejskim.   Pierwszą różnicę widać już przy bankomacie - praktycznie każdy bankomat pobiera sobie prowizję od wypłaty w wysokości $1-3 w przypadku wypłat z ko…

Campingi

Nasze posty miały się już skończyć, ale ostatnio w naszym życiu sporo podróżujemy po campingach. Nasze wyprawy zrodziły wiele pytań od znajomych i przyjaciół. Postanowiliśmy więc opisać troszkę jak takie amerykańskie biwaki wyglądają, bo jednak różnią się one od tych, które przeżyliśmy w Polsce.
Zanim zacznę opis, chce jeszcze raz podkreślić, że nie jesteśmy ekspertami od campingów. Na pewno w internecie można znaleźć sporo poradników jak podróżować po stanach z namiotem, gdzie jest najtaniej, najlepiej i w ogóle. Chcemy jednak opisać wyjazd z perspektywy "Zielonych", bo sporo rzeczy nas zaskoczyło.
Nie wiemy jak jest w innych stanach, ale w naszym i na pewno w sąsiednim Oregonie, campingi to bardzo popularny sposób na spędzenie czasu oraz obcowanie z natura. Chyba śmiało możemy pokusić się o stwierdzenie, że Amerykanie kochają campingi, namioty, przyczepy i czasami taki sposób spania/podróżowania traktują jako pomysł na życie, albo jego część (emerytura).
Naszą każdą przyg…

Jak zostać zielonym w Ameryce?

Wydawać by się mogło,że legalna emigracja do Ameryki jest bardzo prosta. Wydawać by się mogło... 

Żeby się tutaj dostać trzeba przebrnąć przez szereg spotkań i wypełnić sporo dokumentów. Ameryka w przeciwieństwie do krajów UE wymaga posiadania od nas wizy, albo turystycznej jeśli jedziemy tylko na nią popatrzeć, albo wizy pracowniczej sponsorowanej przez pracodawcę, albo właśnie zielonej karty (green card) jeśli chcemy tutaj osiedlić się lub pracować. Nam udało się z green card i dzięki niej postanowiliśmy związać nasze życie z tym krajem. Dlatego mówimy na siebie, że jesteśmy ZIELONI ale też dlatego, że wciąż poznajemy ten kraj i zwyczaje jakie w nim panują.
Green card udało nam się dostać dzięki loterii wizowej organizowanej przez amerykańska ambasadę w PL. Loteria ma to do siebie, że jest losowa. Musieliśmy spełniać jakieś wymogi aby nasz udział w niej był ważny, ale jak to się uda, to o dalszej części decyduje już naprawdę los. Żeby zwiększyć nasze szanse w losowaniu "wysłaliśmy…